Aktualności
Vikingowie nie sprostali Duchom
Porażką Vikingów zakończył się mecz piątej kolejki ekstraklasy z drużyną DFG Duchy. Ponieważ pełniliśmy rolę gospodarza, przygotowaliśmy na tę okazję kilka elementów, które miały pomóc nam w osiągnięciu korzystnego wyniku. Składały się na nie: po pierwsze świetna forma, którą szlifowaliśmy ostatnio do białego rana u naszego kapitana, po drugie utwór mający wlać strach w serca zawodników Duchów, po trzecie wreszcie - ogromna sektorówka stadionowa (o słusznych wymiarach 200cm x 50cm) dumnie powiewająca z didżejki (na grafice obok).
Okazało się, że tego dnia imieniny obchodzi Dariusz co wprowadziło część z nas w małą konsternację. Mieliśmy bowiem w pamięci mecz z Eldorado, przed którym radośnie odśpiewaliśmy "sto lat" Rafałowi Biernackiemu a później malowniczo polegliśmy z jego teamem 3:7. Tak więc uznaliśmy to wprawdzie za zły omen, ale przecież drugi raz ten sam scenariusz nie mógł się powtórzyć. Dlatego też Tymek bez obaw złożył Darkowi szybkie życzenia wszelkich sukcesów od dnia jutrzejszego.
Tymczasem Kwinto zgodnie z planem zaatakował didżejkę celem wyemitowania "Ghostbustersów" oraz dwóch setów różnych gatunkowo, mających za zadanie zagrzać Vikingów do walki.
Kapitanowie rozpisali składy wyjściowe. W drużynie gości na plac boju zostali desygnowani: wspomniany Darek Pawlak, Przemek Chatys, Dominik Szymaniak oraz Krzysztof Siejak.
Vikingowie do gry przystąpili w żelaznym składzie: Piotr Pokryszka, Łukasz Rutkowski, Marek Kubiak oraz Robert Kwieciak (na zdjęciu powyżej). W odwodach Magada Błaszczyk i Tymoteusz Sobczak.
Przy tej okazji naturalnie nie można nie wspomnieć o silnej ławce rezerwowych gości, którą reprezentowali tacy zawodnicy jak Bartek Smolarek, Maciej Janiszewski i Marcin Katafiasz (na zdjęciu obok). Poza składem znalazł się kapitan Marcin Bonawenturczak. Spokojnie, z powodzeniem każdy z nich mógłby zastąpić gracza ze składu wyjściowego.
Rozpoczęliśmy zawody i pierwsze cztery dość zacięte single wywołujące sporo emocji na trybunach dawały nam powody do myślenia o całkiem dobrym wyniku. Szczególnie, że płynąca z głośników muzyka dopingowała grających właśnie melomanów - Kwintę i Ducego a ten drugi uradował kibiców Vikingów melodyjką na 180. Nie odpuszczali również w swoich meczach: starający się dać dobry przykład kolegom - Piotr oraz Łukasz, który przystąpił do gry z pożyczonymi lotkami. Mimo, że gospodarzyliśmy, szczególnie utrudnione zadanie miał nasz kapitan Piotr, gdyż jego rywal - Przemek, był dzielnie dopingowany przez 2/3 żeńskiej części publiki. Bez wątpienia uskrzydliło to zawodnika Duchów :) Musimy pomyśleć o otworzeniu własnego fanklubu ;)


W tej części gry udało nam się ugrać w czterech meczach 8 legów i jedno cenne zwycięstwo Ducego z Dominikiem. Należy nadmienić iż była szansa przystąpić do debli ze stanem remisowym, gdyż zacięty bój do ostatniej lotki toczyli na swojej tarczy Kwinto z Krzyśkiem, jednak skończyło się ostatecznie 2:3 i Duchy mogły zapisać na swoim koncie trzy zwycięstwa dające im optyczną przewagę przed kolejną odsłoną rozgrywek.
Deble niestety nie przebiegły po naszej myśli. Pary Łukasz + Piotr i Marek + Robert solidarnie przegrały swoje pojedynki i kolejny raz widmo srogiej porażki zajrzało w hełmy wojowniczych Vikingów.

Na tym etapie mieliśmy jeszcze szanse na remis. Drużyna Duchów do ostatniej fazy wyszła w identycznym, sprawdzonym już składzie, natomiast Vikingowie przeprowadzili jedną zmianę. Magda weszła na salony za Piotra i z zapałem wzięła się za ogrywanie Darka. Starcie zakończyło się sukcesem Dariusza, który prezentował tego dnia wyborną formę w końcówkach - pewne i soczyste dable zdecydowanie były jego mocną stroną.
Dominik Szymaniak (na zdjęciu z prawej) zwyciężył Roberta Kwieciaka.
Tymczasem na tarczy numer jeden Łukasz gładko ograł Przemka. Sukcesem zakończyło się również spotkanie Marka z Krzysztofem. Tak więc ostatnie single, co pokazuje poniżej zamieszczona grafika, zakończyły się idealnym remisem. Było to dla nas jakimś pocieszeniem na koniec :)

Niestety cały mecz przegraliśmy z Duchami 3:7 (stosunek legów 17-23) toteż jednak scenariusz z meczu z Eldorado się powtórzył.
Gratulujemy i dziękujemy za solidną dawkę emocji.
Ciekawostki:
> 1 x 180 Marek Kubiak
> 1 x 171 Przemek Chatys
> Pierwsze w tym sezonie zwycięstwo 3 : 0 dla Vikingów (Łukasz Rutkowski w meczu z Przemkiem Chatysem, do tego pożyczonymi lotkami)
> Pewien leg jednego z meczów kończono grą o środek (dowody video skasowano, żaden z zawodników się do tego nie przyznaje)
> Muzyka płynąca z głośników miała znaczenie. Przy dźwiękach house dobrze grał Kwinto. Wraz z pojawieniem się jakiejkolwiek piosenki remizowo-weselnej lepiej zaczynał grać Duce (co objawiało się np. w jego przypadku celnym dablem).
> W konkursie na najbardziej elegancko odzianego kibica zwyciężyła Jola Rzepka
> Zdjęcia z meczu: TUTAJ
| « poprzednia | następna » |
|---|